contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead

Prabhashvara
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
Contemplatron
Prabhashvara
Wrotycz Records 2012

01. Prabhashvara (9:36) 02. Ganachakra (8:54) 03. Yamantaka (19:38) 04. Sukhasiddhi (9:08) 05. Avalokiteshvara (6:15) 06. Mahavidya (3:43) 07. Arupakaya (10:48)
composed: contemplatron / mastered: peter andersson


contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
REVIEWS / RECENZJE


contemplatron - prabhashvara - coming soon! przez contemplatron
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead


Prabhashvara

Third album of dark ambient project Contemplatron "Prabhashvara" ("Clear Light") is inspired by Tibetan buddhism uniting traditional instrumentarium (gongs, bells, drums) with electronics and Tibetan monk’s chants. This mixture creates mistic, meditative athmosphere. Mastered by Peter Andersson (Raison d’Etre). CD released in elegant digipack, with silver inprints and embossed elements, with design corresponding to the album concept.

The sanskrit term "Prabhashvara" ("Clear Light") has its source in the Highest Yoga Tantra. It denotes an inborn state of pure presence beyond any conceptual activity, which uninterruptedly continues even after death and through future rebirths, and becomes a basis of Buddhahood once enlightenment is reached. Tantras describe it as clear and luminous, great bliss and wisdom. Darkness of ignorance is incapable of comprehending its nature.

All things are like mist
or like clouds on a mountain,
And yet we imagine they are stable and firm.

Dharmarakshita
~ The Wheel of Sharp Weapons ~


Minds of clear light are the fundamental consciousness of all beings, ranging from hell-beings to Buddhas. It is the type of mind into which all beings die and out of which all beings are born in the sense that it is always experienced at the moment of death and again at the moment of conception. For most beings, their mind of clear light is experienced only at times when they have no control over it and no cognizance of it - at death, when going to sleep, and so forth. Buddhas, on the other hand, operate only from within it, for Buddhas remain continuously in the mind of clear light, realizing emptiness totally non-dualistically while dualistically realizing all other phenomena with emanations filling the universe for the welfare of others.
Daniel Cozart
~ Highest Tantra Yoga ~


The far-ranging tantric concept of luminosity or clear light said to be experienced briefly by all human beings at the moment of death, by advanced yogic practitioners in the highest levels of the completion phase meditation, and unceasingly by all buddhas. Interestingly, this very subtle radiance is believed also to be experienced, though rarely noticed, in more mundane moments such as fainting, sneezing, and orgasm, as well as in the first instant before and after dreaming.
Bryan J. Cuevas
~ The Hidden History of the Tibetan Book of the Dead ~


The mind is devoid of mind,
for the nature of mind is clear light.
Buddha Shakyamuni
~ Eight Thousand Verse Prajnaparamita ~


Within the Madhyamika school are two main views known as Rangtong (intrinsic emptiness) and Zhentong (extrinsic or other emptiness). The Rangtong view focuses on the intrinsic emptiness of self and phenomena ('mind is devoid of mind') while Zhentong is an expression of the non-existence of everything (extrinsic or other emptiness) except the changeless, unstained enlightened mind or Buddha-nature ('nature of mind is clear light').


contemplatron dark ambient tibetan book of the dead Prabhashvara

Trzeci album dark-ambientowego projektu Contemplatron nosi tytuł "Prabhashvara" ("Przejrzyste Światło") i jest inspirowany buddyzmem tybetańskim. Dzięki połączeniu tradycyjnego instrumentarium (gongi, dzwonki, bębny) ze współczesnym (syntezatory) oraz śpiewami tybetańskich mnichów i mniszek tworzy niezwykłą mistyczną, medytacyjną atmosferę. Materiał został zmasterowany przez Petera Anderssona (Raison d’Etre). Wydawnictwo ma formę eleganckiego digipacku, z tłoczeniami i srebrzeniami, którego oprawa graficzna nawiązuje do tematu płyty, tworząc razem z muzyką spójną całość.

Sanskrycki termin Prabhashvara (Przejrzyste Światło) jest pojęciem, które ma swoje źródło w Tantrach Najwyższej Jogi. To stan czystej obecności poza konceptualnymi aktywnościami, wrodzony każdej istocie, który kontynuowany jest nieprzerwanie nawet po śmierci poprzez kolejne odrodzenia, a gdy osiągnie się stan buddy stanowi jego podstawę. Tantry opisują, że jest to przejrzysta i świetlista natura, będąca sama w sobie wielką błogością i mądrością. Natury tej nie mogą ogarnąć mroki niewiedzy.

Wszystkie zjawiska podobne są mgle
lub chmurom na szczytach gór,
a jednak postrzegamy je jak stałe i solidne rzeczy.

Dharmarakszita
~ Koło Ostrego Oręża ~


Umysł Przejrzystego Światła to podstawowa świadomość wszystkich istot, począwszy od tych, które przebywają w światach piekielnych, aż po buddów. To stan umysłu, w którym każdy umiera i rodzi się – doświadczenie to pojawia się w momencie śmierci oraz w chwili poczęcia. Większość istot doświadcza umysłu Przejrzystego Światła w sytuacjach, kiedy nie mają nad nim żadnej kontroli i nie rozpoznają go, takich jak: śmierć czy zasypianie. Natomiast buddowie funkcjonują wyłącznie na tym poziomie, nieprzerwanie przebywają w stanie Przejrzystego Światła, urzeczywistniając pustość w sposób całkowicie niedualistyczny, a wszystkie dualistyczne zjawiska są ich emanacjami wypełniającymi Wszechświat dla pożytku innych.
Daniel Cozart
~ Najwyższa Joga-tantra ~


Głęboka tantryczna koncepcja Czystego Światła bądź Przejrzystego Światła odnosi się do stanu umysłu doświadczanego w ogólności przez wszystkich ludzi w chwili śmierci, zaawansowani praktykujący jogę przeżywają ów stan w najwyższych poziomach spełniającej fazy praktyki medytacyjnej, z kolei oświecone istoty doświadczają stanu Przejrzystego Światła nieprzerwanie. Ciekawostką jest to, że owa bardzo subtelna mentalna promienność towarzyszy, jak się powszechnie wierzy lecz niezbyt często wspomina o tym, bardziej przyziemnym okolicznościom: omdleniu, kichaniu czy podczas orgazmu, a także na krótko przed zaśnięciem i przebudzeniem ze snu.
Bryan J. Cuevas
~ Tajemna historia Tybetańskiej Księgi Umarłych ~


Umysł jest pozbawiony umysłu,
jako że naturą umysłu jest Przejrzyste Światło.

Budda Siakjamuni
~ Doskonałość Mądrości Spisana w Osiemdziesięciu Tysiącach Wersów ~


W ramach buddyjskiego systemu filozoficznego Środkowej Ścieżki (madhjamika) wyróżnia się dwa poglądy znane jako rangtong („pustość własnej natury”) i szentong („pustość inego”). Pogląd rangtong skupia się na pustej naturze zjawisk („umysł jest pozbawiony umysłu”), natomiast pogląd szentong podkreśla brak ostatecznej egzystencji zjawisk, jednocześnie wskazując na niezmienną, czystą, oświeconą naturę stanu buddy („naturą umysłu jest Przejrzyste Światło”).


contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
REVIEWS / RECENZJE
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead


contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
UK DE FIN NL

:: Santa Sangre Magazine:
And here we have our Polish Contemplatron standing outside the ambient scene, making music in his own tempo, not rushing anywhere, not listening to “wise” advice from outside. Three albums in over seven years… The musician understands that the number of releases almost never reflects on the quality (apart from Grassow or Bvdub, I’m crazy about them), so his albums, when they’re out, are characterized by high quality and fine tuning of every detail.

Because what makes an impression since the beginning of “Prabhashvara” is the amazing abundance and variety of sounds and musical nuances, as well as the extremely elaborated sound itself (Peter Andersson from Raison d’etre is responsible for the mastering). Suggestive electronics and organic mysticism beautifully weaving together, often the one almost imperceptibly passing into the other, a digital realm among the Himalayan peaks.

It’s no coincidence that I refer to this particular region of Asia, as Contemplatron is widely alluding to Buddhism ever since the first release. Actually “alluding” is a total understatement, because each recording is, in a sense, a platform through which Jarek manifests his spiritual and religious thoughts and shares what is really important to him with the listeners. Moreover, the album is dedicated to the Horned Buddha, the Glorious Exterminator of Death. Inside the nicely designed digipak you’ll find some relevant quotes.

In what form therefore does the artist provide the aforementioned content? I was wondering for quite a while if this type of ambient with strong shamanic influences can be determined by the “dark” prefix. After all, Buddhism, unlike other popular cults and religions, doesn’t glorify dark beings or entities, or death itself. Yet this disturbing, nightside element is present in most of the tracks. Not just the drones, but also the bleak melodies implemented in some tracks aroused such feelings in me. I think it worked out in the best and fullest manner in the closing track called “Arupakaya” where the humming background, scraps of melody, echoes of Tibetan monks’ singing, female vocals, bells and the organic, pure breath of the night air are driven together in such an impressive panoramic view of the dark sky above the snow-capped peaks, a disturbing red glow emerging from behind the horizon.

In some aspects is the last album by Herbst9, “Ušumgal Kalamma”, is very similar to “Prabhashvara”. Although the German artists have almost completely abandoned these dark atmospheres, at least in comparison to previous albums, because of course a few scary thrills can still be found in their music, but both them and Contemplatron combine ambient music with Orient in a way that isn’t any disgrace for them. When you listen to those CDs you don’t have the impression that the music is keyboard fake, or that those gentlemen have chosen their own musical-spiritual Far East ideas just because it’s cool. Here you may see, hear and feel what they want to deliver and that’s the most important thing.

In addition to electronics and field recordings Contemplatron – as for my ear – uses a fairly wide arsenal of live instruments such as singing bowls, all kinds of bells, rattles etc. Perhaps this is why I noticed the spirit of Klaus Wiese hovering over “Prabhashvara”, but there is no denying that Jarek’s works are much more richly decorated and varied than the often minimalist music of the prematurely deceased master.

I didn’t elude a few comparisons and references to other artists in this review, but that doesn’t change the fact that Contemplatron has its own style. Not only because of the subject matter that the musician is faithful to from the beginning, but because of his ability to forge it and its spirit into sounds. Many projects record some songs first and then set the subject to the music. Here it’s the other way round, the music comes entirely from the need of the spirit and after passing it through Jarek’s musical interests and fascinations we get a result such as “Prabhashvara”. In terms of clarity and richness of sound it’s world class, but I have mentioned that earlier. So, if you are close to this kind of ambient, not without a dark element, but above all very dignified and soulful, this is definitely one of the best productions that have recently appeared on the scene. And the fact that it’s an artist of Polish origin fills me with pride.

/stark/




:: Igloo Magazine:
The region where Hinduism and Buddhism circle round one another both warily and enrichingly can be entered either by undertaking an actual journey or by meditating and slipping in through the inner eye.

The five elements of Hinduism (earth, wind, fire and water, plus the void) are what make mankind mankind and the world the world. Prabhashvara is the colour of the aura of the Buddha, itself the combination of five colours. Tibetan Buddhism regards man not as a solitary figure but always against a universal backdrop and whether he likes it for not, in cycles of birth and death for all eternity. In the same way, Polish ambient soloist Jaroslaw Wierny, aka Contemplatron, produces a ritual music that aspires to timelessness and wholeness, to the eradication of the ego that can fill that fifth element, the void, and make one.

Judging from his discography, website links and the abundance of quotations from the devotional literature on his album sleeve, Wierny is a practicing Buddhist. He creates gentle ambient clouds on which to float a gamut of Tibetan chant, horns, distant shaking bells and field recordings. The proverbial low, sustained monks’ drones are particularly well offset by the lone female voice of Szeptucha Berta on “Ganachakra,” appropriate for a piece named after a ritual that includes rites of symbolic coitus. And the twenty minutes of nearly featureless bliss on “Yamantaka”—termination of death—are a marvel of expression through restraint; I feel the concept has been explained to me in a way no textual exegesis could. Prabhashvara is a beautiful album where the electronics are so subtle and unobtrusive as to all but invisibly hold the entire sixty-eight minutes together.




:: vital weekly:
Now that I am getting older, some of my direct peers are also a bit older and some gravitate towards more spiritual life, talking zen buddhism or playing singing bowls. Not me, I haven't reached that stage, and unrest as I posses, I may never reach that stage of levitation. But then, perhaps, I am also bound to miss out on the release by Contemplatron, which is loaded with quotes about Buddha, to whom the music is a homage 'the glorious exterminator of death'. Various quotes on that and just the mentioning that the music is composed by Jaroslaw Wierny. No instruments are mentioned here, but it seems to me it's a fair amount of synthesizers in combination with perhaps wind instruments, singing bowls and percussion sounds from digital means. And of course voices, which mumble and chant and one can almost smell the incense burning. Almost. While I must admit I don't particularly care for all of this - the background of the release, the buddhism and the magickal signs on the cover - the music sounds quite alright actually, especially when it's not too much rattling and semi-improvised. The voices is obviously something I least cared for, but when it leaps into the more finer drones, it's actually quite good. Perhaps also because at times it sounds more industrial than ambient and it cleverly stays away from being a very new age like release. So I guess it gets the benefit of doubt.

/FdW/




:: Side-Line Music Magazine:
Genre/Influences: Dark-ambient, ritual.

Content: Jaroslaw Wierny is a Polish musician who has just released his 3rd full length album under the Contemplatron moniker. Wierny is inspired by Tibetan sounds and uses several authentic instruments to recreate the typical Buddhist atmospheres created by gongs, bells ao. But "Prabhashvara" is not exactly the kind of music to meditate and relax to. It?'s a poignant and impressive piece of dark and mysterious atmospheres. It sounds intriguing and is like summoning for ghosts. The spooky atmospheres have been reinforced by the ritual sounds of the Tibetan instruments.

Contemplatron progressively builds up his compositions to join a dark and frightening trip throughout the hidden places of our inner self. The music has this typical visual strength all great dark-ambient releases feature. And with some imagination you feel like lost in haunted temples where traditional prosperity has been replaced by pure horror. "Prabhashvara"? is a fully tormenting experience leading the visitor throughout corridors of angst. The 7 tracks have this magical force to leave the listeners totally afflicted. It all ends in a kind of spiritual horror work that has been fully accomplished. This album can be seen as the offspring between Rajna and Raison D?'Etre.

Conclusion: Contemplatron took me by surprise. This is a remarkable and original dark-ambient opus based upon Tibetan mysticism and mixed with typical dark-ambient elements.

Best songs: Yamantaka, Prabhashvara, Mahavidya, Arupakaya.
Rate: (DP:8/9) DP.

/FdW/




:: Drone Records:
Deep/dark "oriental" ambience from Poland, using many original ritual sounds (voices, wind instruments, etc.. from Tibet), somewhere between early VOICE OF EYE, HALO MANASH and HYBRYDS maybe, very worth to discover!!




:: Heathen Harvest:
Ambient music, despite its inherent relativity to minimalism, is arguably one of the most spiritually powerful forms of art to manifest within the layer of existence which we currently find ourselves. The nature of these subtle creations are akin to keys that unlock dimensions — the music allows our powerful imaginations to explore worlds that may or may not exist in any framed concept of reality. The most powerful key of any of these aural Forms, for me, is undoubtedly the ritual ambient concept. Though today the phrase gets thrown around loosely without much credence being paid to the defining characteristics of what makes something sincerely ritual, there is simply something disproportionately inspiring about the few artists whom focus their spiritual beliefs under the muse of ritual music. Whether devotional or divinely inspired, sincere ritual music grasps onto fragments of our human experience that are often only glanced as fleeting moments — visions towards the periphery of existence from which we can gleam the true essence of any number of words to which we apply definitions that don’t mean a great deal (life, existence, reality).

The number of projects whom can accomplish instilling this sort of inspirational voyage within a listener are few, and to my mind, there isn’t another outside of Contemplatron whom attempt to do so with great deliberation and with such unwavering dedication to the shamanic humility of Tibetan Bhuddism. After only three releases over a seven-year period, it is clear that Jaroslaw Wierny is taking his time, making sure that his compositions are refined to their fullest potential. After witnessing him take on the concept of Delog — one whom has died and returned to life — with his last album, it seems fitting that he would continue his journey with Prabhashvara, or “clear/radiant light” — the natural luminosity of emptiness and the pure state of our ephemeral presence through various forms of being and incarnations until enlightenment is reached. It is the illuminated path on which we walk, stumble, run and crawl in and out of existence until we are freed from the chains that bind us to this temporal state of physical existence.

So what greets us on the other side as Prabhashvara gets under way? The most basic and primal of ritual presence, a simple two-tone, echoed percussive accent that gets a familiar industrial atmosphere brewing within the hazy blue mists of meditation. A warm crimson washes through this atmosphere with phasing, shifting synth chords and a subtle yet all too recognizable shofar horn calling from deep below. The vocal aspects on the album are almost entirely based on mantras or throat singing, and are usually processed to bring an unearthly trance to the listener. Deep gutteral drones also make their presence known in the same layer from which the horn calls as various forms of bell percussion ring out sharply to trigger distinct images. The layers of drone take over a stronger role in the second track, “Ganachakra”, where sharp horns and a structured vocal presence are used to texture the tracks. Perhaps this one was a bit too dark considering the celebratory nature of the feast in which it represents, but the individual nature of each song, as its true essence related to the artist whom created it, is veiled, so it seems pointless to guess at the details. The entirety of the rest of the album features unique combinations of the above elements, always with a similar approach to form a familiar hearth, but with different approaches towards giving each track its own fire above.

The entire album, despite its spiritual ties, feels as if there is a brooding death industrial identity behind its most forefront ritual intentions. Something darker than the exoteric simplicities that are presented so diligently to us through beautiful artwork and a seemingly precise layout with conceptual prowess lurks just beneath the surface of what is definable by research. In truth, there is a bit of chaos within the calmness of the clouds that inhabit the near entirety of the artwork, perhaps as hinted at by the radiant fire-tones of crimson and gold that hide just under the safety of the CD itself — a chaos that beckons for a seeker via two esoteric sigils that are placed at important points within the artwork and which are highlighted by a gloss to make their importance all the more noticeable. This chaos is also made intellectually visible by the track titles themselves, their subject matter as it related to Tibetan Buddhism, and their seemingly randomized inclusion into this record without a clear path of connection outside of the obvious. This randomization, at least for those not officially schooled in Tibetan Buddhist tradition, makes it difficult to grasp the full-scale of conceptual stability within the album, if indeed there is stability intended at all. Despite the profound inspiration and passion that is evident behind the music within Prabhashvara, however, these unexplained randomized influences just add a layer of confusion to the entire album. Complex, beautiful, and brilliant musically, perhaps the only flaw is this; that the personal journey of the artist was only able to be put into an artistic manifestation in fractured form — a form that is only visible to one from the outside looking in as remnants of paper and shards of filtered memories.

Rating: 4.5/5

/Sage/



D
:: NecroWeb Musikmagazin:
Es gibt Werke, die verdienen einfach einer besonderen Beachtung; so wie in vorliegendem Fall, für das sich das polnische Projekt Contemplatron verantwortlich zeigt.

Jenes konnte mit all seinen bisherigen Veröffentlichungen nicht nur optisch, sondern vor allem auch inhaltlich punkten. Thematisch zählt man mit zu den interessantesten Vertretern überhaupt und geht diesbezüglich völlig eigene Wege, eine Gegebenheit, wie man sie leider viel zu selten feststellt.

Auf dem dritten Album kommt der tibetische Buddhismus zum Tragen, was durch eine entsprechende Instrumentierung (Glocken, Gongs etc.) umgesetzt wird. Dabei ist der Titel, “Prabhashvara”, dem höchsten Yoga-Tantra entnommen. Meditative, hypnotische Klangflächen vom Feinsten sind die Folge, und wer etwas Besonderes im Dschungel ambienter Tonwerke sucht, der wird hier vielleicht sogar eine Offenbarung finden.

Mystisch-geheimnisvoller Beschwörungsgesang, dumpfes Pulsieren, eine exotische Instrumentierung – die Welt von “Prabhashvara” lässt sich auf keinen Fall im Schnelldurchgang erfassen. Davon ist auch unbedingt abzuraten, denn viele Feinheiten wollen erkundet werden, und wenn der hier agierende Musiker etwas perfekt versteht, dann ist es totale Vereinnahmung.

“Prabhashvara” ist somit ein überaus ruhiges Tondokument geworden, glänzt aber mit starker inniger Atmosphäre und eben nicht alltäglicher Thematik – sehr vorbildlich! Mal steht ruhiger meditativer Gesang im Vordergrund (“Avalokiteshvara”), dann dürfen wiederum die musikalischen Welten völlig für sich alleine sprechen. Dies alles perfekt umgesetzt garantiert viele fantastische Stunden reinen Hörgenuss und zeigt abermals auf, dass auch lange Umsetzungen die gesamte Zeit über fesseln können.

“Prabhashvara” ist völlig erwartungsgemäß ein Werk mit Klasse, mit welchem der Künstler abermals seine absolute Ausnahmestellung unter Beweis stellt und das dritte Album von Contemplatron ebenso zu einem unverzichtbaren Pflichtwerk ausruft. Möge uns dieses Projekt auf ewig erhalten bleiben – einfach großartig!

Bewertung : 10 von 10 Punkte /blizzard/



contemplatron dark ambient tibetan book of the dead PL

:: Santa Sangre Magazine:
Stoi ten nasz Contemplatron trochę z boku sceny ambientowej, tworzy muzykę we własnym tempie, nigdzie się nie spiesząc, na nikogo szczególnie się nie oglądając. Trzy płyty na przestrzeni siedmiu lat… Muzyk doskonale rozumie, że ilość prawie nigdy nie przekłada się na jakość (abstrahuję tu od Grassowa czy Bvdub, ale akurat na ich punkcie jestem wyjątkowo zakręcony), toteż jego płyty, jak już wychodzą, cechują się wysoką jakością i dopracowaniem w każdym szczególe.

Bo to, co od początku uderza na “Prabhashvara”, to niezwykłe bogactwo dźwięków i muzycznych niuansów, jak również wyjątkowo dopieszczone brzmienie (palce maczał tu Peter Andersson, ten z Raison d’etre). Bardzo pięknie splata się tu ze sobą sugestywna elektronika z organicznym mistycyzmem, nierzadko jedno niemal niepostrzeżenie przechodzi w drugie, cyfrowe królestwo pośród himalajskich szczytów.

Nieprzypadkowo nawiązuję tu do tego konkretnego rejonu Azji, ponieważ Contemplatron od pierwszej płyty w szerokim zakresie nawiązywał do Buddyzmu. “Nawiązywał”, to w sumie mało powiedziane, każde wydawnictwo jest w pewnym sensie platformą, dzięki której Jarek uzewnętrznia swoje duchowe i religijne przemyślenia, dzieli się ze słuchaczem tym, co jest dla niego naprawdę istotne. Płytę dedykowano zresztą Rogatemu Buddzie, Wspaniałemu Niszczycielowi Œmierci. W ładnie zaprojektowanym digipaku znajdziemy dodatkowo kilka odpowiednich cytatów.

W jakiej zatem formie muzyk przekazuje wspomniane wyżej treści? Dłuższą chwilę zastanawiałem się, czy ten ambient z silnymi akcentami szamanistycznymi można określić przedrostkiem “dark”. Wszak Buddyzm, w przeciwieństwie do innych popularnych kultów czy religii, nie sławi mrocznych bytów, czy też śmierci samej w sobie. Ale jednak ten niepokojący, nocny pierwiastek jest tu obecny przez cały czas trwania płyty. Nie tylko drony, ale i nierzadko implementowana w całość ponura melodyka budziły we mnie takie odczucia. Najlepiej i najpełniej wyszło to według mnie w zamykającym wydawnictwo fragmencie “Arupakaya”, gdzie szumiące tło, strzępy melodii, echa zaśpiewów tybetańskich mnichów, kobiece wokalizy, dzwonki i organiczne tchnienie czystego nocnego powietrza kreowały wspólnie taką właśnie imponującą panoramę ciemnego nieba ponad ośnieżonymi szczytami i niepokojącą czerwoną łunę wyłaniającą się zza horyzontu.

W pewnych aspektach bardzo podobna do “Prabhashvara” jest ostatnia płyta Herbst9, “Ušumgal Kalamma”. Co prawda Niemcy prawie zupełnie zrezygnowali już z mrocznych atmosfer, przynajmniej w porównaniu z poprzednimi płytami, bo oczywiście parę budzących dreszcz sekwencji wciąż można u nich znaleźć, ale zarówno oni, jak i Contemplatron łączą ambient z muzycznym orientem w sposób, że tak to kolokwialnie ujmę, “bezobciachowy”. Słuchając ich płyt nie masz wrażenia, że to klawiszowa podróba, albo, że panowie obrali sobie dalekowschodnie koncepcje muzyczno-duchowe “bo tak”, bo to jest fajne. Tutaj widać, słychać i czuć o co chodzi muzykom, i to jest najważniejsze.

Oprócz elektroniki i nagrań terenowych Contemplatron jak na moje ucho używa dość szerokiego arsenału żywych instrumentów, takich jak śpiewające misy, różnego rodzaju dzwonki, grzechotki itp. Być może dlatego dostrzegam unoszącego się nad “Prabhashvara” ducha Klausa Wiese, choć nie da się ukryć, że twórczość Jarka jest zdecydowanie bardziej bogato zdobiona i urozmaicona niż nierzadko minimalistyczna muzyka przedwcześnie zmarłego Mistrza.

Nie uciekłem w tej recenzji od paru porównań i nawiązań do innych artystów, ale to nie zmienia faktu, że Contemplatron ma swój styl. Nie tylko ze względu na tematykę, której muzyk jest wierny od samego początku, ale i umiejętność zakucia jej w dźwięk i oddania przezeń jej ducha. Wiele projektów najpierw nagrywa jakieś tam utwory, a potem dorabia do nich całą otoczkę, tematykę itp. Tu jest odwrotnie, ona w całości wypływa z potrzeby ducha Jarka, a po przepuszczeniu jej przez jego muzyczne zainteresowania i fascynacje otrzymujemy rezultat w postaci “Prabhashvara”. W kwestii klarowności i bogactwa brzmienia to klasa światowa, ale o tym już wspominałem. Jeśli zatem jest wam bliski ten rodzaj ambientu, niepozbawiony mrocznego pierwiastka, ale przede wszystkim bardzo dostojny i uduchowiony, to to jest na pewno jedna z lepszych produkcji, jakie ostatnio ukazały się na rynku. A fakt, iż to artysta pochodzący z Polski mnie osobiście napawa tylko dumą.

/stark/




:: Art Rock:
Koniec roku zbliża się nieubłaganie, niebawem zacznie się okres wszelkich podsumowań, a zaraz po nim wysyp pierwszych nowych wydawnictw. Nim nadejdzie ten czas warto zatrzymać się na dłużej nad tym, co było dobre i ważne muzycznie przez ostatnie dwanaście miesięcy. Krążek, o którym będzie mowa, dotarł do mnie na początku listopada. Dźwiękowa zawartość tego, co mieści się w tym przepięknie wydanym, posiadającym tłoczenia i srebrzenia digipaku zadała mi nie lada trud. Oczywiście nie chodzi mi o samo napisanie tych kilku skromnych recenzenckich słów, ale o sam proces zapoznawania się, wchodzenia do świata Contemplatron i odkrycia całego jego dobrodziejstwa.

Prabhashvara jest trzecim, nazwijmy to pełnowymiarowym wydawnictwem dark-ambientowego projektu Contemplatron, którego trzon stanowi Jarosław Wierny. Sanskrycki tytuł oznacza "Przejrzyste Światło" i muszę przyznać, że jest niezwykle trafny, co więcej - nieprzypadkowy i zarazem pasujący do siedmiu zamieszczonych kompozycji. Nie znam się dobrze na tajnikach buddyzmu, jednakże, posilając się źródłami wskazanymi przez kompozytora jak i wydawcę, pod tekstem zamieszczam małe wyjaśnienie tego, czym jest owo "Przejrzyste Światło". W skrócie jest to, jak rozumiem, kolor aury, jaką ma Budda.

Dźwięki, z których śmiało i odważnie czerpie Contemplatron, mocno osadzone są w tradycji tybetańskiego buddyzmu i przyznać trzeba, iż to, z czym obcujemy podczas tej ponad godzinnej medytacji, jest na wskroś uduchowione, tak że w rezultacie tworzy niezwykłą, mistyczną, medytacyjną atmosferę. Jednakże w warstwie tworzenia muzyki buddyjskie inspiracje idą w parze z "zachodnią" nowoczesnością. Jarosław Wierny dzięki połączeniu tradycyjnego instrumentarium, jakim są najróżniejsze gongi, dzwonki czy bębny, ze współczesnymi instrumentami, syntezatorami, osiągnął ciekawą i magnetyzującą słuchacza aurę. Jest w tym jakaś wewnętrzna równowaga i siła zarazem, a żeby tego było mało artysta w to wszystko wkomponował tybetańskie śpiewy mnichów. Słuchając otwierajaceh album, delikatnie się sączącej tytułowej kompozycji dostajemy pewne wyobrażenie o tym co spotka nas dalej podczas tej wędrówki. Rzekłbym, iż ta muzyka jest o wiele bardziej bogata w obrazy i podobne wizualne reprezentacje niż niejeden film, faktyczny obraz. W takich momentach przychodzą mi na myśl słowa Alexandra Kluge dotyczące zmiany paradygmatu odbiorcy. Tutaj nie tyle widz, ile słuchacz jest aktywnym współproducentem, dostarcza i wytwarza pracę emocji, fantazji i doświadczenia, a w rezultacie przed oczyma jawi mu się projekcja własnego filmu, jego myśli oraz przeżyć.

Całości słucha się niezwykle dobrze, warto poświęcić parę wieczorów i spróbować się wgryźć w tę muzykę, a przy okazji oczyścić swój umysł, duszę, ciało... Być może nie od razu będzie to medytacja, mimo to warto jest się na chwilę zatrzymać i poświęcić temu dziełu kilka godzin. Nie ma sensu opisywać poszczególnych utworów, rozkładać ich struktur na drobinki. Są to dość długie kompozycie, w większości mieszczące się w czasie około dziesięciu minut. Lecz na przykład wspaniała "Yamantaka" trwa ponad dziewiętnaście minut. Na koniec słowa uznania należy też skierować w stronę Szweda Petera Anderssona (Raison d'Etre, Necrophorus), który zremasterował ów materiał. Andersson sam porusza się na podobnych muzycznych terytoriach, a co więcej interesuje buddyzmem tybetańskim oraz medytacją, toteż doskonale wyczuł twórczość Jarosława Wiernego.

PS. Oceny gwiazdkowej nie wystawiam, bo nie jest to arcydzieło, jednakże gdzieś wewnętrznie czuję, iż każda niższa ocena (od naszych 10 gwiazdek) byłaby krzywdząca.

/Łukasz Modrzejewski /




contemplatron dark ambient tibetan book of the dead
contemplatron dark ambient tibetan book of the dead

contemplatron - homepage

OM MANI PEME HUNG

contemplatron - strona główna

contemplatron dark ambient tibetan book of the dead